Książki: M. Amos Clifford – Kąpiele Leśne

Zanim zaczniesz czytać recenzję chciałbym zadać Ci jedno pytanie – Czy uważasz, że Twoje relacje z naturą można nazwać bliskimi? Ja dotąd myślałem, że mógłbym takimi określić własne. Po przeczytaniu Kąpieli Leśnych czułem się jednak jakbym nigdy tak naprawdę jeszcze do lasu nie wszedł.

Na samym początku muszę trochę zaspojlerować – jeśli biegasz trailowo i przy okazji myślisz o kąpielach leśnych odpowiedź jest jedna – zapomnij o tym, żeby to połączyć. Jeśli myślisz o turystyce pieszej i kąpieli leśnej na kilkukilometrowej trasie – czasem może być to trudne do pogodzenia. Przynajmniej w takim charakterze jakim opisuje to książka. Co w takim razie skłoniło mnie do zakupu i przeczytania? Dokładnie dwie kwestie. Pierwszą jest temat shinrin yoku – praktyki kontaktu z naturą opracowaną w Japonii. Praktyki, która w mniejszym lub większym stopniu jest mi bliska. Drugą jest fakt, że wolny czas staram się spędzać na łonie natury.

Na początku autor odnosi się do naszego doświadczania kontaktu z naturą i uświadamia nam każdy z nas ma je w pewien sposób na podobnym poziomie. Nawiązanie do naszego dzieciństwa czy też lat młodzieńczych może wzbudzić w czytelniku spory ładunek emocjonalny. W moim przypadku został on dość szybko ostudzony przez dalszą treść. Dlaczego?

Kąpiel leśna to pewien proces. Opisane w książce praktyki zaskakują swoją złożonością i stawiają kontakt z naturą w całkowicie innym świetle, nie tylko z perspektywy samego przebiegu spotkania ale również naszego jej postrzegania. Najbardziej obrazuje to chyba krótka dygresja autora o tej praktyce z udziałem tylko jednego drzewa.

Osobiście jestem w stanie spojrzeć na kąpiel leśną z perspektywy opisanego czucia odzwierciedlonego, radaru ciała, czucia wyobrażeniowego czy też zmysłu serca. Natomiast zaproszenia leśne uporządkowane według czterech żywiołów: ziemi, powietrza, wody i ognia to dla mnie na ten moment stanowczo za dużo. Na obecną chwilę chyba nie jestem w stanie przełamać się i wejść w aż tak bliską relację z otoczeniem. Oczekiwałem pomocy w rozdziale odwołującym się do przekraczania własnych ograniczeń ale niestety nie znalazłem jednoznacznej odpowiedzi.

Komu poleciłbym w takim razie Kąpiele Leśne? Czy tylko osobom zainteresowanym stricte tym tematem? Stanowczo nie. Nawet jeśli nie zastosujesz żadnej z opisanych praktyk, to książka ta może pozwolić Ci spojrzeć na otaczającą naturę znacznie szerzej. Nie tylko na linii: człowiek – roślina (czy jak kto woli drzewo) ale również: organizm – organizm. Nie ma co ukrywać – to nie miasto jest naturalnym środowiskiem człowieka. Tym środowiskiem jest natura. Niestety w dzisiejszym czasie bardzo łatwo o tym zapomnieć, a przez to nawet zrezygnować z natury, która nas otacza nawet na co dzień.

Nie zagwarantuję Ci, że po przeczytaniu Kąpieli Leśnych Twoje wizyty w lesie staną się „pełniejsze” i z dnia na dzień nabiorą głębszego wymiaru. Możliwe nawet, że nigdy to się nie stanie. Akurat w tej kwestii wszystko zależy wyłącznie od Ciebie.