Spacery po miastach

Spacery po Wrocławiu

W katalogu jest 177 miejsc z opisami i zdjęciami. Spacer zaczniesz z jednego z punktów: Rynek, Ostrów Tumski, Nadodrze i Południe.

Ułóż własny spacer

Trzy gotowe spacery

Dwie godziny i jeden pomysł na każdą trasę. Przystanki, opisy i zdjęcia są poniżej. Chcesz inaczej? Otwórz spacer w generatorze i zmień go.

Miasto, które pamięta

2 godz. 2,2 km 18 przystanków Start: Rynek

  1. Pomnik Hrabiego Aleksandra Fredry

    Ten brązowy hrabia przeżył trzy miasta i światową wojnę, zanim zajął miejsce na rynku.

    Wyobraźcie sobie Lwów, 1897 rok. Wystawna uroczystość, marszałkowie, arcybiskupi, tłumy gapiów — odsłaniają pomnik mistrza komedii Aleksandra Fredry na placu Akademickim. Autorem był Leonard Marconi. Po II wojnie światowej Lwów znalazł się w granicach ZSRR. W 1945 roku w Kijowie podpisano protokół: strona radziecka zgodziła się wydać Polsce narodowe pomniki z miasta, zatrzymując jedynie Mickiewicza, którego „kocha naród ukraiński”. Brązowy Fredro trafił do warszawskiego Wilanowa, a w 1956 roku przewieziono go do Wrocławia — do licznych lwowskich repatriantów, którzy znali go od dziecka.

    Szalony fakt

    Zgodnie z umową z 1945 roku, rząd radziecki pozostawił sobie pomnik Mickiewicza, ponieważ „cieszy się popularnością i miłością wśród narodu ukraińskiego”, a Fredrę zwrócono.

    Fot. Jacek Halicki, CC BY-SA 4.0

  2. 1 min pieszo · 50 m

    Stary Ratusz

    To tutaj rada przejęła od dziedzicznego wójta nie tylko władzę, ale i jego sąd.

    W 1326 roku rada miejska wykupiła od potomków dziedzicznego wójta trzy czwarte jego praw, a trzy lata później resztę. Był to przełom: rada zyskała pełnię władzy sądowniczej. Natychmiast, w latach 1328–1333, obok starego budynku wzniesiono nowe pretorium — z celami więziennymi w podziemiach, służącymi jako areszt śledczy. Odtąd kompleks dwóch budynków zyskał rangę ratusza, a dawny sąd wójtowski przestał istnieć. Władza ostatecznie przeniosła się tutaj, na brukowany plac z pręgierzem.

    Szalony fakt

    W podziemiach pretorium znajdowały się cele więzienne, służące jako areszt śledczy już w XIV wieku.

    Fot. User:Kolossos, CC BY-SA 3.0

  3. 2 min pieszo · 180 m

    Kamienica Pod Złotym Półksiężycem

    Jej portal wędrował z budynku do budynku, by przetrwać do naszych czasów.

    Zatrzymajmy się przed tą kamienicą, której losy to iście detektywistyczna historia z detalami architektonicznymi. Wyobraźcie sobie początek XVIII wieku: jej właściciel, pan von Blanckenhagen, zamawia wystawny barokowy portal. Zdobł go manierytyczny fryz z liśćmi akantu i uskrzydlonymi postaciami kobiet, a w centrum — plakietka z wymownym napisem „Bei dem goldenen Monden” (Pod złotym księżycem). Jednak po 1870 roku portal zdjęto i... przeniesiono na tylną elewację! Po całkowitym zniszczeniu w 1945 roku, kamienicę odbudowano na podstawie rysunków archiwalnych, a główne wejście ozdobiono portalem z innej, nieistniejącej kamienicy numer 13.

    Szalony fakt

    Powojenna rekonstrukcja przywróciła budynkowi wygląd dokładnie z 1870 roku, zatarty przez późniejsze przebudowy.

    Fot. Piklus, CC BY-SA 3.0 pl

  4. 1 min pieszo · 20 m

    Kamienica Pod Złotą Kotwicą

    To tutaj handlowali bracia, którzy zbudowali jeden z najsłynniejszych domów towarowych w mieście.

    To najstarsza kamienica po północnej stronie Rynku, jej mury sięgają XIII wieku. Proszę sobie wyobrazić: najpierw był tu skromny, dwuizbowy dom z przedprożem. Stulecia zmieniały jej oblicze – od gotyckich sklepień gwiaździstych do manierystycznych szczytów, które zawdzięcza patrycjuszowskiemu rodowi Uthmannów. Na początku XX wieku tymczasowo mieścił się tu sklep braci Baraschów, gdy ci wznosili swój okazały dom handlowy „Feniks”. Po wojnie kamienicę rozebrano i odbudowano, przywracając jej renesansowy urok.

    Szalony fakt

    We wnętrzu kamienicy do dziś zachowała się renesansowa kolumna z pierwszej połowy XVI wieku – milczący świadek wszystkich jej przebudów.

    Fot. Piklus, CC BY-SA 3.0 pl

  5. 1 min pieszo · 50 m

    Kamienica Pod Złotym Pokojem

    Płynęło tu wino, a pod ziemią ukryty jest plan średniowiecznego domu.

    Wyobraźcie sobie, pod koniec XV wieku kamienica należała do karczmarza Andreasa Böhme. Z kolei na początku XX wieku szumiała tu winiarnia Paula Wuitka – idealne miejsce, by się ogrzać po spacerze po Rynku. Ale prawdziwy skarb kryje się na dole: w piwnicach zachowały się ślady pierwszego murowanego domu. Wyobraźcie sobie ogromną sień szerszą niż połowa budynku, wąskie przejście na podwórze i kantor handlowy obok. To niewidzialny portal do późnego średniowiecza, ukryty pod stopami współczesnych przechodniów.

    Szalony fakt

    W latach 30. XX wieku funkcjonowała tu restauracja 'Stahlhelmheims', nazwana na cześć paramilitarnego związku byłych frontowców, co nadawało miejscu nie winny, a surowy, wojskowy charakter.

    Fot. Piklus, CC BY-SA 3.0 pl

  6. 1 min pieszo · 20 m

    Kamienica Pod Złotą Palmą

    Zabrzmiał tu jeden z pierwszych telefonów w mieście — numer 960.

    Zatrzymajcie się na chwilę przed tą fasadą. Wyobraźcie sobie koniec XIX wieku: to właśnie tutaj, w księgarni pana Leopolda Priebatscha, rozległ się jeden z pierwszych telefonów we Wrocławiu. Numer był prosty i łatwy do zapamiętania — 960. Ta księgarnia nie była zwykłym sklepem, lecz prawdziwym ogniskiem kultury, którego duszą była rodzina Priebatschów. Ich historia zakończyła się tu dramatycznie: w 1933 roku, ratując się przed prześladowaniami, właściciel Hans Priebatsch wyjechał z rodziną do Jerozolimy. Jednak jeszcze przez dziesięć lat po ich wyjeździe na budynku świecił stary, dziedziczny szyld z postacią czytającą książkę.

    Szalony fakt

    Po ucieczce żydowskiej rodziny Priebatschów przed nazistami w 1933 roku, szyld ich księgarni z figurą czytacza, wykuty przez mistrza Jaroslava Vonka, przetrwał na fasadzie aż do 1943 roku.

    Fot. Wiśnia, CC BY 3.0

Pozostałe przystanki (12)
  1. 2 min pieszo · 160 m

    Pomnik ku czci Zwierząt Rzeźnych

    Spiżowe świnie i gęsi spoglądają na ciebie z bruku, przypominając o cenie sytego obiadu.

    Zatrzymajmy się na chwilę przy ulicy Stare Jatki. Już od 1242 roku ten kwartał należał do rzeźników. Panował tu nieustanny stukot noży i zapach świeżej krwi. Dziś o tej krwawej przeszłości przypomina ciche, spiżowe stado. W 1997 roku artyści postanowili oddać hołd niemym ofiarom. Jako pierwsze na bruku stanęły koza, świnia z prosięciem i gęś z jajkiem. To nie tylko rzeźby, ale próba uświadomienia związku między życiem a śmiercią, między zwierzęciem a kawałkiem mięsa na talerzu.

    Szalony fakt

    Napis na tabliczce u stóp zwierząt głosi: „Ku czci Zwierząt Rzeźnych / Konsumenci”, czyniąc samych mieszkańców częścią tego pomnika.

    Fot. fot. Slawek Ilski, CC BY 3.0

  2. 1 min pieszo · 100 m

    Bazylika św. Elżbiety (Fara)

    Usłyszcie, jak wiatr historii huczy wokół wieży, która była niegdyś jedną z najwyższych na świecie, a dziś pamięta i modlitwy, i grę w kości.

    Wyobraźcie sobie: rok 1525. O losie tej majestatycznej świątyni, serca wrocławskiego patrycjatu, decyduje nie modlitwa, a gra w kości. Podskarbi królewski Heinrich von Rybisch rzuca kości przeciwko mistrzowi krzyżowców — i wygrywa kościół dla luteran. Kilka lat później straszliwy wicher strąca drewniany hełm wieży. Katolicy uznali to za karę boską, luteranie za cud: spadające belki przygniotły tylko kota. Podnieście oczy — ten właśnie renesansowy hełm stoi do dziś, niemy świadek tamtych wydarzeń.

    Szalony fakt

    Podczas burzy w 1529 roku drewniany hełm wieży runął na cmentarz, ale jedyną ofiarą był kot, co pozwoliło luteranom ogłosić to znakiem boskiej opieki.

    Fot. katie_pl, CC BY-SA 3.0 pl

  3. 4 min pieszo · 270 m

    Dom Oppenheimów

    Tutaj rodzina bankierów zamieniła swój dom w serce żydowskiego życia, by potem zniknąć.

    Wyobraźcie sobie: jest rok 1810, bankier Heymann Oppenheim kupuje ten budynek. Przez prawie sto lat jego rodzina tu mieszka i pracuje, by w 1888 roku przekazać dom gminie żydowskiej. Od tej pory kamienica staje się centrum dobroczynności i kultury: zakładają tu fundację dla ubogich, a nad wejściem wisi marmurowa tablica. To był nie tylko budynek, ale żywy organizm, pełen troski o społeczność, dopóki historia nie przerwała tego gwałtownie w 1941 roku.

    Szalony fakt

    Podczas gdy sąsiednie domy ulegały zniszczeniu, ta kamienica cudem ocalała podczas bombardowań oblężenia Wrocławia w 1945 roku.

    Fot. Piklus, CC BY-SA 3.0 pl

  4. 2 min pieszo · 120 m

    Kamienica pod chłopcem ze snopem

    Stał tu dom, gdzie handlarza żelazem zastąpił bank dzierżący kotwicę i młot.

    Wyobraźcie sobie, w samym sercu Rynku, gdzie dziś słychać echo historii, w 1903 roku zburzono starą kamienicę z barokowymi malwami na sklepieniach. Na jej miejscu wyrósł okazały bank Perlsa. Jego piaskowcowa fasada, ozdobiona figurkami chłopców, stała się symbolem bogactwa. Jeden trzymał kotwicę, drugi młot, uosabiając dwie dziedziny handlu, które bank obsługiwał: rzemiosło i żeglugę. To nie był zwykły dom, lecz manifest finansowej potęgi wpleciony w architekturę.

    Szalony fakt

    Reprezentacyjny balkon na pierwszym piętrze flankowały figurki chłopców trzymających młot i kotwicę — symbole rzemiosła i żeglugi, którymi parał się bank.

    Fot. Sławomir Milejski, CC BY-SA 3.0 pl

  5. 1 min pieszo · 80 m

    Stara Giełda

    W jej herbie celowo brakuje symboli miejskich — kupcy nie lubili podatków.

    Stoicie teraz przed budynkiem, który pamięta zarówno wystawne bale, jak i handlowy gwar. W tym miejscu stał niegdyś renesansowy pałac Adama Rehdigera, gdzie później gildia kupiecka urządziła pijalnię piwa i wina. Wyobraźcie sobie: pierwsze piętro, szum rozmów, brzęk kufli i omawianie interesów. Z tamtego pałacu nie zostało nic, ale to kupiecki duch położył fundamenty pod nową budowlę. W 1822 roku zburzono go, by wznieść tę neorenesansową świątynię handlu, przypominającą włoskie pałace.

    Szalony fakt

    Podczas przebudowy na początku XX wieku całkowicie zmieniono układ schodów, by dostosować dawny pałac do gwarnych zgromadzeń publicznych.

    Fot. Aw58, CC BY-SA 3.0

  6. 2 min pieszo · 150 m

    Pałac Wallenberg-Pachalych

    Gościli tu niemieccy cesarze, a konie mieszkały wprost w budynku mieszkalnym.

    Wyobraź sobie koniec XVIII wieku: zamożny bankier Gideon von Pachaly wznosi rezydencję nad Czarną Oławą według projektu architekta Carla Gottharda Langhansa. Parter zajmowało przedsiębiorstwo bankowe, a pierwsze piętro – luksusowe apartamenty. Tutaj, w jedynym zachowanym w mieście salonie na planie elipsy z jońskimi kolumnami, można podziwiać stare sztukaterie. Co ciekawe, w 1890 roku dobudowano południowe skrzydło z niewielką stajnią na parterze. To jedyny zachowany we Wrocławiu przykład pomieszczenia dla koni ulokowanego wprost w miejskim budynku mieszkalnym.

    Szalony fakt

    To jedyny zachowany we Wrocławiu budynek mieszkalny z własną stajnią dla koni na parterze, stworzoną w 1890 roku.

    Fot. Sławomir Milejski, CC BY-SA 3.0 pl

  7. 2 min pieszo · 110 m

    Kościół Opatrzności Bożej

    Kościół, który wysadzono w powietrze, zanim zdążył otworzyć swoje drzwi.

    Wyobraź sobie: zamożni kupcy kalwińscy zbierają pieniądze na własną świątynię, budynek jest prawie gotowy — i nagle w czerwcu 1749 roku wybucha pobliska baszta prochowa. Z kościoła zostają ruiny. Ale tym ludziom nie brakuje uporu: znów składają się i w ciągu roku odbudowują świątynię. Poświęcono ją 27 października 1750 roku. Skromne wnętrze bez ozdób to nie bieda, lecz zasada: teologia kalwińska odrzucała dekoracje. Kościół stanął przy zamku nieprzypadkowo — sami Hohenzollernowie byli kalwinami i świątynia musiała być blisko ich władzy.

    Szalony fakt

    Pierwszy pastor powołany tu w 1742 roku był duchownym Braci Czeskich z Lasocic.

    Fot. Kościół_Dworski_Wrocław_(01).jpg: Piklus derivative work: Hic…, CC BY-SA 3.0 pl

  8. 2 min pieszo · 180 m

    Pomnik Bohaterów Getta Warszawskiego

    Ten kamień pamięta nie tylko powstanie, ale i uroczysty capstrzyk z bronią, jakim Wrocław uczcił jego rocznicę.

    Wyobraźcie sobie wieczór 19 kwietnia 1963 roku. Centrum Wrocławia cichnie, lecz ciszę przerywa rytmiczny krok kompanii honorowej Ludowego Wojska Polskiego. Capstrzyk przechodzi z Rynku na ówczesny środek placu Bohaterów Getta. Tak, z wojskowymi honorami, w dwudziestą rocznicę wybuchu powstania, odsłaniano ten pomnik. Inicjatywa wyszła nie od urzędników, a od wrocławskich działaczy Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów, którzy pragnęli zostawić w mieście świadectwo odwagi unicestwionego świata.

    Szalony fakt

    Inskrypcja na poziomej tablicy jest dwujęzyczna — po polsku i w jidysz — i zawiera słowa 'za naszą i waszą wolność', historycznie łączące żydowski i polski ruch oporu.

    Fot. Bonio, CC BY-SA 3.0

  9. 3 min pieszo · 230 m

    Mała Synagoga we Wrocławiu

    Ta mała sala modlitewna skrywa sufit, którego zupełnie nie spodziewałbyś się w powojennym budynku.

    Przedwojenne losy tej synagogi są nieznane. Oficjalnie przyjęło się, że powstała w 1945 roku, ale spójrzcie w górę. Ten wyjątkowo bogato zdobiony, secesyjny sufit wyróżnia się na tle całego kompleksu Gminy Wyznaniowej Żydowskiej. Najprawdopodobniej bożnica istniała tu na długo przed wojną, lecz pamięć o jej wcześniejszym życiu przepadła w zawierusze dziejów. Po 1968 roku, gdy życie żydowskie w Polsce niemal zamarło, była jedyną czynną synagogą w mieście, choć nabożeństwa odbywały się w niej jedynie sporadycznie.

    Szalony fakt

    Po masowej emigracji polskich Żydów w 1968 roku ta niewielka sala była jedyną czynną synagogą w całym Wrocławiu.

    Fot. Julo, Public domain

  10. 1 min pieszo · 80 m

    Kościół św. Antoniego z Padwy

    Tutejsze modlitewne sklepienia pewnego razu obsypały głowy wiernych kamiennym deszczem.

    Wyobraź sobie letni dzień 1749 roku. Franciszkanie reformaci właśnie zakończyli swoje obowiązki, gdy potężna eksplozja w pobliskiej baszcie prochowej wstrząsnęła miastem. Fala uderzeniowa była tak silna, że dach i mury klasztoru złożyły się niczym domek z kart. Kamienne sklepienia kościoła, wzniesionego według projektu Włocha, runęły na głowy tych, którzy byli w środku. Ocalał tylko jeden ołtarz. Odbudowa świątyni była możliwa dzięki pomocy całego świata – od władz pruskich po wiernych z Czech i Polski – przywracając życie zranionym murom.

    Szalony fakt

    Figura świętego Antoniego nad portalem dała nazwę całej ulicy w 1718 roku, którą wcześniej ponuro zwano 'Psią'.

    Fot. Wikimedia Commons, Public domain

  11. 2 min pieszo · 150 m

    Synagoga pod Białym Bocianem

    Tutaj królewski nakaz rozbił się o upór wiernych, a nazwę świątyni nadała gospoda.

    Wyobraźcie sobie rok 1820: król Prus żąda budowy dużej synagogi w miejsce małych domów modlitwy. Jednak wrocławska gmina żydowska odmawia — nie ma pieniędzy ani jedności. Aby zebrać fundusze, uciekli się do podstępu: rozpoczęli sprzedaż na raty przyszłych miejsc w świątyni, która jeszcze nie istniała. To zadziałało. Nawiasem mówiąc, zbudowano ją na miejscu gospody 'Pod Białym Bocianem', od której synagoga wzięła swoją niezwykłą nazwę.

    Szalony fakt

    Synagoga powstała na miejscu dawnej gospody 'Pod Białym Bocianem', skąd wzięła się jej nazwa.

    Fot. Isabelles Knowledge, CC BY-SA 4.0

  12. 3 min pieszo · 180 m

    Pomnik Ignacego Jana Paderewskiego

    Zamiast postumentu przezroczystość: brązowy maestro zdaje się unosić w powietrzu.

    Ten pomnik to nie tylko hołd, ale muzyczny duch przeszłości. Brązowy Paderewski spogląda na Narodowe Forum Muzyki, ale jego wzrok kieruje się także w stronę niewidocznej sali koncertowej, gdzie niegdyś dotykał klawiszy podczas pobytu we Wrocławiu. Polityk i wirtuoz, który fortepianem rozbudzał serca, teraz wita gości miasta naprzeciw współczesnej świątyni sztuki. Uhonorowano go tu na stulecie niepodległości, przywracając postać mistrza żywemu rytmowi miasta.

    Szalony fakt

    Paderewski był nie tylko premierem, ale i światową gwiazdą rocka swoich czasów: jego koncerty wywoływały taką histerię, że kobiety mdlały.

    Fot. Fnordson, CC BY-SA 4.0

Otwórz w generatorze

Spacer we dwoje

2 godz. 2,2 km 17 przystanków Start: Rynek

  1. Kamienica Pod Złotą Palmą

    Zabrzmiał tu jeden z pierwszych telefonów w mieście — numer 960.

    Zatrzymajcie się na chwilę przed tą fasadą. Wyobraźcie sobie koniec XIX wieku: to właśnie tutaj, w księgarni pana Leopolda Priebatscha, rozległ się jeden z pierwszych telefonów we Wrocławiu. Numer był prosty i łatwy do zapamiętania — 960. Ta księgarnia nie była zwykłym sklepem, lecz prawdziwym ogniskiem kultury, którego duszą była rodzina Priebatschów. Ich historia zakończyła się tu dramatycznie: w 1933 roku, ratując się przed prześladowaniami, właściciel Hans Priebatsch wyjechał z rodziną do Jerozolimy. Jednak jeszcze przez dziesięć lat po ich wyjeździe na budynku świecił stary, dziedziczny szyld z postacią czytającą książkę.

    Szalony fakt

    Po ucieczce żydowskiej rodziny Priebatschów przed nazistami w 1933 roku, szyld ich księgarni z figurą czytacza, wykuty przez mistrza Jaroslava Vonka, przetrwał na fasadzie aż do 1943 roku.

    Fot. Wiśnia, CC BY 3.0

  2. 1 min pieszo · 20 m

    Kamienica Pod Złotym Pokojem

    Płynęło tu wino, a pod ziemią ukryty jest plan średniowiecznego domu.

    Wyobraźcie sobie, pod koniec XV wieku kamienica należała do karczmarza Andreasa Böhme. Z kolei na początku XX wieku szumiała tu winiarnia Paula Wuitka – idealne miejsce, by się ogrzać po spacerze po Rynku. Ale prawdziwy skarb kryje się na dole: w piwnicach zachowały się ślady pierwszego murowanego domu. Wyobraźcie sobie ogromną sień szerszą niż połowa budynku, wąskie przejście na podwórze i kantor handlowy obok. To niewidzialny portal do późnego średniowiecza, ukryty pod stopami współczesnych przechodniów.

    Szalony fakt

    W latach 30. XX wieku funkcjonowała tu restauracja 'Stahlhelmheims', nazwana na cześć paramilitarnego związku byłych frontowców, co nadawało miejscu nie winny, a surowy, wojskowy charakter.

    Fot. Piklus, CC BY-SA 3.0 pl

  3. 1 min pieszo · 50 m

    Kamienica Pod Złotą Kotwicą

    To tutaj handlowali bracia, którzy zbudowali jeden z najsłynniejszych domów towarowych w mieście.

    To najstarsza kamienica po północnej stronie Rynku, jej mury sięgają XIII wieku. Proszę sobie wyobrazić: najpierw był tu skromny, dwuizbowy dom z przedprożem. Stulecia zmieniały jej oblicze – od gotyckich sklepień gwiaździstych do manierystycznych szczytów, które zawdzięcza patrycjuszowskiemu rodowi Uthmannów. Na początku XX wieku tymczasowo mieścił się tu sklep braci Baraschów, gdy ci wznosili swój okazały dom handlowy „Feniks”. Po wojnie kamienicę rozebrano i odbudowano, przywracając jej renesansowy urok.

    Szalony fakt

    We wnętrzu kamienicy do dziś zachowała się renesansowa kolumna z pierwszej połowy XVI wieku – milczący świadek wszystkich jej przebudów.

    Fot. Piklus, CC BY-SA 3.0 pl

  4. 1 min pieszo · 20 m

    Kamienica Pod Złotym Półksiężycem

    Jej portal wędrował z budynku do budynku, by przetrwać do naszych czasów.

    Zatrzymajmy się przed tą kamienicą, której losy to iście detektywistyczna historia z detalami architektonicznymi. Wyobraźcie sobie początek XVIII wieku: jej właściciel, pan von Blanckenhagen, zamawia wystawny barokowy portal. Zdobł go manierytyczny fryz z liśćmi akantu i uskrzydlonymi postaciami kobiet, a w centrum — plakietka z wymownym napisem „Bei dem goldenen Monden” (Pod złotym księżycem). Jednak po 1870 roku portal zdjęto i... przeniesiono na tylną elewację! Po całkowitym zniszczeniu w 1945 roku, kamienicę odbudowano na podstawie rysunków archiwalnych, a główne wejście ozdobiono portalem z innej, nieistniejącej kamienicy numer 13.

    Szalony fakt

    Powojenna rekonstrukcja przywróciła budynkowi wygląd dokładnie z 1870 roku, zatarty przez późniejsze przebudowy.

    Fot. Piklus, CC BY-SA 3.0 pl

  5. 1 min pieszo · 100 m

    Kamienica „Pod Złotym Pelikanem”

    Dom, w którym przez stulecia serce miasta biło w rytmie złotniczego fachu.

    Wyobraź sobie połowę XV wieku: kamienica należy do Marcina Kalbesauge, szanowanego wrocławskiego złotnika i obywatela miasta. Jest on wielokrotnie wybierany starszym cechu — to znak ogromnego zaufania. Po nim dom przechodzi w ręce innego mistrza złotniczego, Niklasa Kynasta, który również piastuje to zaszczytne stanowisko. Wydaje się, że same mury przesiąkły tu blaskiem szlachetnych kruszców, zanim w XVIII wieku kupiec Franz Rava nadał budynkowi wystawny, barokowy wygląd z wysokim, ozdobnym szczytem.

    Szalony fakt

    Przez całą drugą połowę XV wieku kamienicą władali i zarządzali nią wyłącznie starsi cechu złotników wrocławskich.

    Fot. Sławomir Milejski, CC BY-SA 3.0 pl

  6. 3 min pieszo · 200 m

    Stary Ratusz

    To tutaj rada przejęła od dziedzicznego wójta nie tylko władzę, ale i jego sąd.

    W 1326 roku rada miejska wykupiła od potomków dziedzicznego wójta trzy czwarte jego praw, a trzy lata później resztę. Był to przełom: rada zyskała pełnię władzy sądowniczej. Natychmiast, w latach 1328–1333, obok starego budynku wzniesiono nowe pretorium — z celami więziennymi w podziemiach, służącymi jako areszt śledczy. Odtąd kompleks dwóch budynków zyskał rangę ratusza, a dawny sąd wójtowski przestał istnieć. Władza ostatecznie przeniosła się tutaj, na brukowany plac z pręgierzem.

    Szalony fakt

    W podziemiach pretorium znajdowały się cele więzienne, służące jako areszt śledczy już w XIV wieku.

    Fot. User:Kolossos, CC BY-SA 3.0

Pozostałe przystanki (11)
  1. 1 min pieszo · 20 m

    Fontanna Niedźwiadek

    Brązowy miś, który zaginął w czasie wojny i powrócił do życia po pół wieku.

    Wyobraźcie sobie Wrocław w 1904 roku: pod południową ścianą Starego Ratusza staje figlarny niedźwiadek z brązu. Z jego pyska do kamiennego basenu spływa woda, a on sam od razu staje się ulubieńcem mieszkańców. Nadchodzi jednak II wojna światowa i rzeźba znika bez śladu. Przez dziesięciolecia niedźwiadek uchodził za stracony na zawsze. Zmieniło się to w 1998 roku, gdy staraniem Macieja Łagiewskiego i wrocławskiego Bractwa Kurkowego przywrócono go miastu. Rzeźbiarz Ryszard Zamorski wiernie odtworzył pierwowzór, dzięki czemu ten mały brązowy mieszkaniec znów wita dziś gości.

    Szalony fakt

    Odlew z brązu sfinansowały wrocławskie Centrozłom i Browar Piastowski.

    Fot. Mister No, CC BY 3.0

  2. 2 min pieszo · 120 m

    Kamienica pod chłopcem ze snopem

    Stał tu dom, gdzie handlarza żelazem zastąpił bank dzierżący kotwicę i młot.

    Wyobraźcie sobie, w samym sercu Rynku, gdzie dziś słychać echo historii, w 1903 roku zburzono starą kamienicę z barokowymi malwami na sklepieniach. Na jej miejscu wyrósł okazały bank Perlsa. Jego piaskowcowa fasada, ozdobiona figurkami chłopców, stała się symbolem bogactwa. Jeden trzymał kotwicę, drugi młot, uosabiając dwie dziedziny handlu, które bank obsługiwał: rzemiosło i żeglugę. To nie był zwykły dom, lecz manifest finansowej potęgi wpleciony w architekturę.

    Szalony fakt

    Reprezentacyjny balkon na pierwszym piętrze flankowały figurki chłopców trzymających młot i kotwicę — symbole rzemiosła i żeglugi, którymi parał się bank.

    Fot. Sławomir Milejski, CC BY-SA 3.0 pl

  3. 1 min pieszo · 80 m

    Stara Giełda

    W jej herbie celowo brakuje symboli miejskich — kupcy nie lubili podatków.

    Stoicie teraz przed budynkiem, który pamięta zarówno wystawne bale, jak i handlowy gwar. W tym miejscu stał niegdyś renesansowy pałac Adama Rehdigera, gdzie później gildia kupiecka urządziła pijalnię piwa i wina. Wyobraźcie sobie: pierwsze piętro, szum rozmów, brzęk kufli i omawianie interesów. Z tamtego pałacu nie zostało nic, ale to kupiecki duch położył fundamenty pod nową budowlę. W 1822 roku zburzono go, by wznieść tę neorenesansową świątynię handlu, przypominającą włoskie pałace.

    Szalony fakt

    Podczas przebudowy na początku XX wieku całkowicie zmieniono układ schodów, by dostosować dawny pałac do gwarnych zgromadzeń publicznych.

    Fot. Aw58, CC BY-SA 3.0

  4. 1 min pieszo · 70 m

    Dom Oppenheimów

    Tutaj rodzina bankierów zamieniła swój dom w serce żydowskiego życia, by potem zniknąć.

    Wyobraźcie sobie: jest rok 1810, bankier Heymann Oppenheim kupuje ten budynek. Przez prawie sto lat jego rodzina tu mieszka i pracuje, by w 1888 roku przekazać dom gminie żydowskiej. Od tej pory kamienica staje się centrum dobroczynności i kultury: zakładają tu fundację dla ubogich, a nad wejściem wisi marmurowa tablica. To był nie tylko budynek, ale żywy organizm, pełen troski o społeczność, dopóki historia nie przerwała tego gwałtownie w 1941 roku.

    Szalony fakt

    Podczas gdy sąsiednie domy ulegały zniszczeniu, ta kamienica cudem ocalała podczas bombardowań oblężenia Wrocławia w 1945 roku.

    Fot. Piklus, CC BY-SA 3.0 pl

  5. 3 min pieszo · 210 m

    Pomnik Bohaterów Getta Warszawskiego

    Ten kamień pamięta nie tylko powstanie, ale i uroczysty capstrzyk z bronią, jakim Wrocław uczcił jego rocznicę.

    Wyobraźcie sobie wieczór 19 kwietnia 1963 roku. Centrum Wrocławia cichnie, lecz ciszę przerywa rytmiczny krok kompanii honorowej Ludowego Wojska Polskiego. Capstrzyk przechodzi z Rynku na ówczesny środek placu Bohaterów Getta. Tak, z wojskowymi honorami, w dwudziestą rocznicę wybuchu powstania, odsłaniano ten pomnik. Inicjatywa wyszła nie od urzędników, a od wrocławskich działaczy Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów, którzy pragnęli zostawić w mieście świadectwo odwagi unicestwionego świata.

    Szalony fakt

    Inskrypcja na poziomej tablicy jest dwujęzyczna — po polsku i w jidysz — i zawiera słowa 'za naszą i waszą wolność', historycznie łączące żydowski i polski ruch oporu.

    Fot. Bonio, CC BY-SA 3.0

  6. 2 min pieszo · 120 m

    Pałac Wallenberg-Pachalych

    Gościli tu niemieccy cesarze, a konie mieszkały wprost w budynku mieszkalnym.

    Wyobraź sobie koniec XVIII wieku: zamożny bankier Gideon von Pachaly wznosi rezydencję nad Czarną Oławą według projektu architekta Carla Gottharda Langhansa. Parter zajmowało przedsiębiorstwo bankowe, a pierwsze piętro – luksusowe apartamenty. Tutaj, w jedynym zachowanym w mieście salonie na planie elipsy z jońskimi kolumnami, można podziwiać stare sztukaterie. Co ciekawe, w 1890 roku dobudowano południowe skrzydło z niewielką stajnią na parterze. To jedyny zachowany we Wrocławiu przykład pomieszczenia dla koni ulokowanego wprost w miejskim budynku mieszkalnym.

    Szalony fakt

    To jedyny zachowany we Wrocławiu budynek mieszkalny z własną stajnią dla koni na parterze, stworzoną w 1890 roku.

    Fot. Sławomir Milejski, CC BY-SA 3.0 pl

  7. 2 min pieszo · 110 m

    Kościół Opatrzności Bożej

    Kościół, który wysadzono w powietrze, zanim zdążył otworzyć swoje drzwi.

    Wyobraź sobie: zamożni kupcy kalwińscy zbierają pieniądze na własną świątynię, budynek jest prawie gotowy — i nagle w czerwcu 1749 roku wybucha pobliska baszta prochowa. Z kościoła zostają ruiny. Ale tym ludziom nie brakuje uporu: znów składają się i w ciągu roku odbudowują świątynię. Poświęcono ją 27 października 1750 roku. Skromne wnętrze bez ozdób to nie bieda, lecz zasada: teologia kalwińska odrzucała dekoracje. Kościół stanął przy zamku nieprzypadkowo — sami Hohenzollernowie byli kalwinami i świątynia musiała być blisko ich władzy.

    Szalony fakt

    Pierwszy pastor powołany tu w 1742 roku był duchownym Braci Czeskich z Lasocic.

    Fot. Kościół_Dworski_Wrocław_(01).jpg: Piklus derivative work: Hic…, CC BY-SA 3.0 pl

  8. 3 min pieszo · 190 m

    Narodowe Forum Muzyki

    Tu nawet ściany oddychają w rytm muzyki dzięki sufitom, które zstępują z nieba.

    Wyobraźcie sobie: orkiestra milknie, a ostatni dźwięk unosi się w powietrzu dokładnie tak długo, jak trzeba. Sekret tkwi w ruchomych ścianach. Wokół Sali Głównej ukryto komory akustyczne, a ogromne podwieszane sufity mogą opuszczać się w dół, dostrajając pogłos idealnie do Bacha czy jazzu. Gmach, który wyrósł na dawnym Forum Królewskim, rodził się w bólach: w 2012 roku pierwszy wykonawca po prostu przerwał budowę, zostawiając betonowy szkielet pod gołym niebem.

    Szalony fakt

    Organy w Sali Głównej potrafią wydobyć najniższy słyszalny przez człowieka dźwięk — zaledwie 16 Hz, na granicy infradźwięków.

    Fot. Łukasz Rajchert, CC BY-SA 4.0

  9. 2 min pieszo · 120 m

    Pomnik Ignacego Jana Paderewskiego

    Zamiast postumentu przezroczystość: brązowy maestro zdaje się unosić w powietrzu.

    Ten pomnik to nie tylko hołd, ale muzyczny duch przeszłości. Brązowy Paderewski spogląda na Narodowe Forum Muzyki, ale jego wzrok kieruje się także w stronę niewidocznej sali koncertowej, gdzie niegdyś dotykał klawiszy podczas pobytu we Wrocławiu. Polityk i wirtuoz, który fortepianem rozbudzał serca, teraz wita gości miasta naprzeciw współczesnej świątyni sztuki. Uhonorowano go tu na stulecie niepodległości, przywracając postać mistrza żywemu rytmowi miasta.

    Szalony fakt

    Paderewski był nie tylko premierem, ale i światową gwiazdą rocka swoich czasów: jego koncerty wywoływały taką histerię, że kobiety mdlały.

    Fot. Fnordson, CC BY-SA 4.0

  10. 6 min pieszo · 460 m

    Wrocław Świebodzki

    Tutejszy zegar widział, jak czerwonoarmiści wywozili w całości elektryfikację.

    Wyobraźcie sobie: 28 października 1843 roku odjechał stąd pierwszy pociąg do Świebodzic. To był początek, ale bardzo szybko Wrocław znalazł się w kolejowym szale — obok siebie stały trzy konkurujące dworce czołowe. Świebodzki, Marchijski i Prawobrzeżny patrzyły na siebie. Do przetaczania wagonów między nimi używano koni! Z czasem Świebodzki wyparł sąsiadów, stał się tu głównym, a po wojnie przetrwał okupację i szaber. Teraz pociągi milczą, ale pamiętajcie: niegdyś po sąsiedniej ulicy, po ziemi, biegły tory, którymi wywożono cegłę z ruin miasta.

    Szalony fakt

    W lipcu 1945 Armia Czerwona całkowicie zdemontowała i wywiozła do Rosji całą elektryczną sieć trakcyjną, zamontowaną jeszcze w 1914 roku; resztę rozszabrowano.

    Fot. Julo, Public domain

  11. 3 min pieszo · 200 m

    Muzeum Gry i Komputery Minionej Ery

    Miejsce, gdzie historia ożywa przy pikselowym pisku i trzasku dżojstików.

    • do środka z biletem

    Wyobraźcie sobie: zamiast pociągów na peronie starego Dworca Świebodzkiego stoją teraz rzędy komputerów i automatów arcade. To nie tylko wystawa, ale portal do dzieciństwa, stworzony przez pasjonatów z inicjatywy RetroGralnia. W 2017 roku, dzięki środkom z crowdfundingu, otworzyli tę przestrzeń, gdzie na swój czas czeka ponad 200 maszyn. Można tu nie tylko oglądać legendarnego IBM 5150 czy pierwszą domową konsolę Magnavox Odyssey, ale i własnoręcznie zmagać się z asteroidami na oryginalnym automacie. To rzadki przypadek, gdy eksponatu muzealnego oficjalnie wolno dotykać.

    Szalony fakt

    Kolekcja zaczęła powstawać na długo przed otwarciem: od 2011 roku inicjatywa RetroGralnia organizowała wystawy, a w 2017 roku działała już pod szyldem mającego powstać muzeum, zbierając fundusze przez crowdfunding.

    Fot. Borgbis, CC BY-SA 4.0

Otwórz w generatorze

Spacer-niespodzianka

2 godz. 4,7 km 11 przystanków Start: Rynek

  1. Fontanna Niedźwiadek

    Brązowy miś, który zaginął w czasie wojny i powrócił do życia po pół wieku.

    Wyobraźcie sobie Wrocław w 1904 roku: pod południową ścianą Starego Ratusza staje figlarny niedźwiadek z brązu. Z jego pyska do kamiennego basenu spływa woda, a on sam od razu staje się ulubieńcem mieszkańców. Nadchodzi jednak II wojna światowa i rzeźba znika bez śladu. Przez dziesięciolecia niedźwiadek uchodził za stracony na zawsze. Zmieniło się to w 1998 roku, gdy staraniem Macieja Łagiewskiego i wrocławskiego Bractwa Kurkowego przywrócono go miastu. Rzeźbiarz Ryszard Zamorski wiernie odtworzył pierwowzór, dzięki czemu ten mały brązowy mieszkaniec znów wita dziś gości.

    Szalony fakt

    Odlew z brązu sfinansowały wrocławskie Centrozłom i Browar Piastowski.

    Fot. Mister No, CC BY 3.0

  2. 3 min pieszo · 220 m

    Mała Iglica na Placu Solnym

    Granitowy obelisk stanął tam, gdzie niegdyś płonęły stosy, a nie tylko handlowano solą.

    Spójrzcie na ten falujący, granitowy płomień. Ustawiono go tutaj w 1996 roku według projektu rzeźbiarza Adama Wyspiańskiego. Kształtem nawiązuje jednak do znacznie starszych wydarzeń. Według jednej legendy, właśnie w tym miejscu w średniowieczu spalono na stosie grupę Żydów oskarżonych o szkodzenie chrześcijanom. Inna wersja głosi, że pomnik odwołuje się do XV wieku, kiedy to pod wpływem płomiennych kazań franciszkanina Jana Kapistrana mieszczanie znosili tu meble i szaty, by publicznie palić zbytek i przepych.

    Szalony fakt

    Zanim pojawiła się Iglica, przez ponad sto lat na tym kamiennym postumencie stał konny pomnik pruskiego feldmarszałka Gebharda von Blüchera.

    Fot. Maja Orzechowska, CC BY-SA 4.0

  3. 7 min pieszo · 500 m

    Krzesło Kantora

    Pomnik, który czekał na realizację 41 lat.

    Wyobraźcie sobie: rok 1970, artysta Tadeusz Kantor proponuje zuchwały pomysł — postawić gigantyczne krzesło na skrzyżowaniu miejskiego życia. Władze obiecują, ale nic nie robią. Dopiero cztery dekady później, w 2011 roku, betonowy olbrzym wreszcie stanął na swoim miejscu. Sam Kantor nazywał to dzieło 'pomnikiem niemożliwym' — przedmiotem wyrwanym z codzienności i niewiarygodnie powiększonym. Nie stoi na cokole, lecz zdaje się wyrastać wprost z chodnika, zapraszając przechodniów, by stali się częścią tego teatralnego gestu pod gołym niebem.

    Szalony fakt

    Oryginalny projekt przeleżał niezrealizowany od 1970 roku i Kantor nigdy nie zobaczył swojego krzesła za życia.

    Fot. Siliesiac, CC BY-SA 3.0

  4. 7 min pieszo · 510 m

    Fontanna z Szermierzem

    Ten młodzieniec z brązową szpadą strzeże tajemnicy trzech bliźniaków.

    Widzicie tego harmonijnego młodzieńca na szczycie? To nie tylko dekoracja. Wyobraźcie sobie: początek XX wieku, plac przed uniwersytetem. Profesor berlińskiej Akademii Sztuk Pięknych Hugo Lederer tworzy figurę młodego szermierza. 26 listopada 1904 roku fontanna zostaje uroczyście odsłonięta. Ale najciekawsze jest to, że ta rzeźba nie jest unikalna. Jej rodzony brat bliźniak, odlany według tego samego modelu, stoi w zupełnie innym miejscu – na zewnętrznym dziedzińcu tajemniczego zamku Czocha. A trzeci, pierwszy miniaturowy braciszek, chowa się przed ciekawskimi spojrzeniami w gabinecie dyrektora Muzeum Miejskiego.

    Szalony fakt

    To jedna z trzech identycznych rzeźb, a najmniejsza miniaturowa wersja szermierza znajduje się dziś w gabinecie dyrektora wrocławskiego Muzeum Miejskiego.

    Fot. Kapitannelson, Public domain

  5. 1 min pieszo · 80 m

    Kościół Imienia Jezus

    Tutaj artysta ukrył swoją twarz pośród świętych i cesarzy.

    Zatrzymajcie się na chwilę i wyobraźcie sobie: ta okazała świątynia powstała na miejscu południowego skrzydła dawnego zamku cesarskiego. Pomyślcie, jak mury pamiętające kroki monarchów ustąpiły miejsca jezuickiemu sanktuarium. Budową kierował Włoch Teodor Moretti, ale prawdziwą duszę wnętrzu podarował malarz Johann Michael Rottmayr. Stworzył on wspaniałe iluzjonistyczne freski, które zdają się przebijać sklepienia ku niebiosom. Przyjrzyjcie się głównemu freskowi: pośród postaci świętych i austriackich cesarzy Rottmayr umieścił własny autoportret, na zawsze utrwalając się w tej barokowej feerii.

    Szalony fakt

    Podczas wojny siedmioletniej w XVIII wieku ten przepiękny kościół zamieniono w zwykły wojskowy magazyn zboża.

    Fot. Diego Delso, CC BY-SA 4.0

  6. 5 min pieszo · 370 m

    Żywy Pomnik ARENA

    Drzewo wrośnięte w ziemię korzeniami do góry, które pamięta niespełnione obietnice i papieski helikopter, co nie przyleciał.

    Wyobraźcie sobie rok 1972. Studenci potajemnie sadzą drzewo korzeniami do góry na Wyspie Piasek. Był to niezrealizowany projekt Jerzego Beresia z legendarnego Sympozjum Plastycznego Wrocław '70. Władze obiecały, ale nie dotrzymały słowa. Studenci wzięli sprawiedliwość w swoje ręce, tworząc żywą rzeźbę. Później zniszczyli ją wandale, a w 1983 roku całkowicie usunięto ją, by przygotować lądowisko dla helikoptera papieża Jana Pawła II. Ironia losu: Papież dotarł inną drogą, a pomnik zniknął na 10 lat. W pełnej krasie, z kolistym placem i ławeczkami, dzieło odtworzono dopiero w 2010 roku, zgodnie z marzeniem artysty.

    Szalony fakt

    Co roku na wiosnę zielone korzenie drzewa są uroczyście odmalowywane, co stało się rytuałem powitania wiosny.

    Fot. Masur, Public domain

Pozostałe przystanki (5)
  1. 5 min pieszo · 370 m

    Kościół św. Macieja

    W krypcie śpi największy mistyk Śląska, a ściany skrywają zaginione gotyckie malowidła.

    Patrzcie: ten kościół pamięta jeszcze księcia Henryka Brodatego. Wyobraźcie sobie — w XIII wieku stała tu jego dworska kaplica. Potem wdowa Anna założyła szpital, a w 1253 roku przekazała wszystko Krzyżowcom z Czerwoną Gwiazdą. To oni zaczęli przebudowywać skromną kaplicę w krzyżowy kościół z wieżą — najpierw prezbiterium, potem wieżę, a w XV wieku dobudowano ramiona transeptu. Pomyślcie tylko, ile wieków go rozbudowywano, niszczono i odbudowywano! W 1945 roku płonął, długo stał bez dachu, a w 1958 roku część murów po prostu runęła. Ale go odbudowano — nie idealnie, za to z duszą.

    Szalony fakt

    W 1958 roku nagle zawaliła się część północnego ramienia transeptu, niszcząc renesansową ambonę z 1607 roku.

    Fot. Siliesiac, CC BY-SA 3.0

  2. 8 min pieszo · 620 m

    Pręgierz na Rynku

    Chłostano tu nawet światowej sławy snycerza.

    Wyobraźcie sobie koniec XV wieku. Przed oknami Izby Sądowej ratusza stoi właśnie wzniesiony piaskowcowy słup. To nie zwykła ozdoba — to pręgierz, miejsce hańby i fizycznej kary. Stworzony w warsztacie saskim Preussego, pamięta krzyki i świst batów. Legenda głosi, że przywiązywano tu Wita Stwosza, któremu udowodniono sfałszowanie weksla. Ostatnia egzekucja odbyła się około XVIII wieku, a chłosta — pod koniec XIX. Przed zniszczeniem pomnik uratował sam król Prus Fryderyk Wilhelm IV, który osobiście sprzeciwił się jego zburzeniu.

    Szalony fakt

    W 1852 roku władze miasta próbowały całkowicie zburzyć pręgierz, ale król Prus Fryderyk Wilhelm IV własną wolą temu zapobiegł.

    Fot. Jacek Halicki, CC BY-SA 4.0

  3. 4 min pieszo · 320 m

    Pomnik Pomarańczowej Alternatywy

    Zobacz krasnala, który śmiechem pokonał czołgi.

    Ten brązowy maluch to pomnik nie osoby, lecz całego ruchu, który leczył strach przed systemem za pomocą absurdu. W mrocznym czasie stanu wojennego ulice Wrocławia zamieniały się w teatr: ludzie w pomarańczowych czapeczkach rozdawali milicjantom kwiaty i urządzali gry. Pomarańczowa Alternatywa udowadniała, że dyktatura najbardziej boi się szczerego uśmiechu. Dziś krasnal stoi dokładnie tam, skąd zaczynała się większość tych legendarnych antykomunistycznych demonstracji i ulicznych happeningów.

    Szalony fakt

    Władze naprawdę nie wiedziały, co robić z masowymi happeningami, często aresztując ludzi za 'noszenie pomarańczowej czapeczki bez zezwolenia'.

    Fot. Pnapora, CC BY-SA 3.0

  4. 12 min pieszo · 880 m

    Pomnik Anonimowego Przechodnia

    Te postacie idą przez ziemię, by przypomnieć o tych, których straciliśmy.

    W grudniową noc 2005 roku ulica Świdnicka zyskała nowych mieszkańców – czternaście brązowych postaci, które z jednej strony znikają pod ziemią, a z drugiej się z niej wyłaniają. To nie tylko rzeźba, ale echo dawnego performansu. W 1977 roku artysta Jerzy Kalina stworzył na potrzeby programu telewizyjnego gipsową instalację „Przejście”, pokazującą ludzi schodzących pod ziemię. Po jednej emisji została zdemontowana i trafiła do muzeum na prawie trzydzieści lat. I oto te tymczasowe, gipsowe figury powróciły na zawsze, odlane w brązie, by symbolizować niewidzialne przejście między dwoma światami.

    Szalony fakt

    Pierwotna instalacja z 1977 roku powstała na potrzeby jednego konkretnego programu telewizyjnego, została pokazana w telewizji i natychmiast zdemontowana, po czym przeleżała w magazynie 28 lat.

    Fot. Maciej Arkit, CC BY-SA 4.0

  5. 10 min pieszo · 770 m

    Neon „Dobry wieczór we Wrocławiu”

    Ten dżentelmen na dachu stracił swój pierwotny wygląd i omal nie zgasł na zawsze.

    Wyobraźcie sobie: początek lat 60., wychodzicie z Dworca Głównego, a naprzeciwko, na fasadzie budynku, ożywa ogromna sylwetka człowieka z kwiatkiem i kapeluszem. Był to pierwszy tak duży neon w mieście, który zapalał się sekwencyjnie, tworząc iluzję ruchu. Jego autor, architekt Janusz Tarantowicz, stworzył prawdziwy symbol gościnności. Jednak w latach 80. budynek przebudowano, a rekonstrukcja omal nie zniszczyła arcydzieła. Postać zmniejszono i przeniesiono na dach, co jednak uratowało ją przed zniknięciem.

    Szalony fakt

    Podczas przebudowy w połowie lat 80. z fasady zdjęto starą, znacznie większą postać, a jej dalsze losy do dziś pozostają tajemnicą.

    Fot. Lichen99, CC BY-SA 4.0

Otwórz w generatorze

Miejsca na początek

Miejsca z najpełniejszymi opisami i zdjęciami w naszym katalogu.

  • Pomnik Juliusza Słowackiego

    Ten brązowy poeta przypłynął do miasta rzeką, by zostać tu na zawsze.

    Fot. Vorwerk, Public domain

  • Pałac Królewski

    Ten budynek kupiono za dziwnie precyzyjną sumę — 1333 i 1/3 talara.

    Fot. Sławomir Milejski, CC BY-SA 3.0 pl

  • Mosty Młyńskie

    To tutaj alpiniści wisieli nad wzburzoną rzeką, ratując miasto przed katastrofą.

    Fot. Jar.ciurus, CC BY-SA 3.0 pl

  • Kamienica Pod Złotą Palmą

    Zabrzmiał tu jeden z pierwszych telefonów w mieście — numer 960.

    Fot. Wiśnia, CC BY 3.0

  • Chaczkar we Wrocławiu

    Ten kamień krzyczy za tymi, których chciano uciszyć na zawsze.

    Fot. Narekrock&roll, CC BY-SA 4.0

  • Kościół Zielonoświątkowy przy ul. Miłej

    Zanim rozbrzmiały tu modlitwy w językach, w tej neogotyckiej świątyni Romowie trzymali konie.

    Fot. Wikimedia Commons, Public domain

  • Kościół Bożego Ciała

    Gotycki olbrzym, który stracił wieżę przez ślub ubóstwa rycerzy-zakonników.

    Fot. Matti Blume, CC BY-SA 4.0

  • Kościół św. Marcina

    Jedyna ocalała budowla z dawnego zamku piastowskiego we Wrocławiu.

    Fot. Witia, CC BY-SA 3.0

  • Sobór Narodzenia Przenajświętszej Bogurodzicy

    Wyobraźcie sobie miejsce, gdzie idealne śląskie kluski gotowano nie na minuty, a na bicie tego właśnie zegara.

    Fot. Andrzej Otrębski, CC BY-SA 4.0

  • Hotel Lothus

    Tutaj, na skrzyżowaniu kupieckich szlaków, ponad sto lat temu narodził się ambitny 'Dom Niemiecki'.

    Fot. Panek, CC BY-SA 3.0 pl

  • Hotel Piast

    Ten hotel witał niegdyś gości imieniem następcy tronu.

    Fot. Wikimedia Commons, CC BY 3.0

  • Pomnik Anonimowego Przechodnia

    Te postacie idą przez ziemię, by przypomnieć o tych, których straciliśmy.

    Fot. Maciej Arkit, CC BY-SA 4.0

Ułóż własny spacer

Wybierz nastrój, czas i punkt startu. Trasa pojawi się na mapie, a każdy przystanek ma opis i zdjęcie.

Jaki masz nastrój? Możesz wybrać dwa
Ile spacerujemy?
Ukryte perełki

Teksty powstały na podstawie Wikipedii i innych otwartych źródeł, zdjęcia pochodzą z Wikimedia Commons: autor i licencja są podane przy każdym zdjęciu. Godziny otwarcia kawiarni i muzeów sprawdź na miejscu.